Barwy Świata

Świat nie jest kolorowy, jest barwny!!!

barwy Władzoholizmu

Pytam co się dzieje z władzą? Co się stało w przeciągu kilku miesięcy w Polsce? Mamy sytuacje, w której w przeciągu kilkudziesięciu dni rzeczywistość polityczna zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. Z kraju stawianego za wzór transformacji, z kraju uważanego za lidera w tej części Europy, stajemy się krajem gdzie demokratyczne zasady zaczynają być ignorowane, władza zaczyna snuć swoje własne wizje nie mające z rzeczywistością nic wspólnego. Przypominają raczej demony przeszłości, niż budowę nowoczesnego społeczeństwa opartego na szacunku i współdziałaniu obywateli. Władza chce decydować o wszystkim, odbiera jednostce podmiotowość i możliwość decydowania o sobie samej. Chęć kontroli jednostki, podporządkowanie politycznej wizji jednej partii to bardzo niebezpieczne zakusy na wolność obywateli.

Wiem co się stało i tą wiedzą się z Państwem podzielę. Władza ma oznaki władzoholizmu, Zbieżność z alkoholizmem, bądź innymi uzależniającymi izmami nie jest przypadkowa. Władzoholizm jest szkodliwy i trujący nie tylko dla osoby zarażonej, ale również, a może przede wszystkim dla osób w bliższym, bądź dalszym otoczeniu. Jeżeli wpływ osoby zarażonej władzoholizmem rozciąga się na znaczną grupę osób może być niebezpiecznym zjawiskiem. Jeżeli dotyczy osób sprawujących najważniejsze funkcje w państwie władzoholizm jest destrukcyjny. Czym się objawia i czy diagnoza postawiona jest słusznie ?

Mówienie alkoholikowi, że ma problem z alkoholem zawsze kończy się negacją. Ja nie mam problemu. Podobnie jest z wladzoholikiem. Wie wszystko najlepie,j nie widzi problemu w tym jak sprawuje władze. Przecież on jest w tym najlepszy, jeżeli ktoś go krytykuje to nie ma racji. Krytykujący władzoholika to oderwany od koryta władzy członek politycznego „układu”, który próbuje bronić starego zgniłego porządku. To jedyna słuszna odpowiedź. Krytyk zawsze się myli, staje się wrogiem władzoholika. Każdego wroga trzeba się pozbyć i zniszczyć.

Wladzoholicy mają tendencje do trzymania się w zwartej grupie. Daje im to poczucie przynależności i utrzymuje w nich przekonanie o nieomylności. Każdy zewnętrzny, czy wewnętrzny krytyk myli się w interpretacji polityczno-społecznej rzeczywistości. Pomyłka ta wynika z samego faktu, że nie należy do grona władzoholików. Opinia sprzeczna z poglądami władzoholików choćby pochodziła z kręgów eksperckich, jeżeli podważa zdanie władzocholików jest nie użyteczna, nie potrzebna i szkodliwa. Należy o niej zapomnieć, zignorować i nie zawracać sobie nią głowy. Przecież ma się plan na sprawowanie władzy, przecież wladzocholicy mają swojego Guru, który formalnie nie jest związany z aparatem władzy. Jednak dla wladzoholików jest NadWładcą władzoholików. On wskazuje kierunek, w którym podążać mają jego wyznawcy. On ma, idea która spaja władzocholików. On ma moc odsunięcia od władzy, co dla wladzocholika jest najgorszą karą. Jego moc pochodzi z wykształtowanej przez lata nienawiści do osób sukcesu, to nienawiść do wszystkich i wszystkiego co nie mieści się w perspektywie postrzegania świat przez władzocholika. Inni knują spiski, podstawiają nogi, żeby Polska nie wstała z kolan. Władzocholicy wiedzą o tych spiskach, wiedzą, że są wrogowie zewnętrzni i wewnętrzni, którzy będą jątrzyć knuć i przeszkadzać. Jednak władzoholizm ma swoją wizje Polski, opartą na interpretacji rzeczywistości i historii dokonanej przez Prezesa. Kto się z tym nie zgadza to nie dla niego władza. Myśleć i być samodzielnym to niepotrzebne umiejętności zbędne w sprawowaniu władzy, a nawet szkodliwe.

Władzoholizm jest stanem permanentnym, nie można z niego wyjść, nie można się z niego wyleczyć. Powoduje oderwanie umysłowe od rzeczywistości. Mentalna wazektomia, niby wszystko jest jak dawniej ale coś nie do końca działa, myśli są bezpłodne. Zainfekowane genem szkodliwego, krótkowzrocznego patrzenia na interes partyjny władzoholicy, nie rozumieją, że istotą demokracji jest różnorodność a nie społeczny monolit. Nie rozumienie  rzeczywistości,  interpretacja jej pod wytyczne Prezesa to niebezpieczna gra.   Do wyleczenia z władzyholizmu jest jedna skuteczna metoda to detoks i abstynencja. Należy żywić nadzieje, że społeczeństwo wyleczy chorą na władze klasę polityczną.

barwy O jaką demokracje walczy KOD ?

 

Jest to zasadnicze pytanie, w obliczu tego co dzieje się w Polsce i sytuacją z jaką KOD będzie musiał się zmierzyć. Po wypowiedziach, czy to na portalu społecznościowym, czy w trakcie manifestacji, można odnieść wrażenie, że rozumienie demokracji nie jest jednoznaczne wśród sympatyków KOD. Zresztą PiS pokazał swoją wykładnie demokracji, która zasadniczo rożni się, od tego jak do tej pory definiowana i praktykowana była demokracja. Pamiętać należy, że PiS w swoich działaniach odwołuje się do zasad demokratycznego państwa prawa, interpretując je na swój sposób. To działanie pokazuje, że 25 lat wolności to okres zbyt krótki na budowę demokratycznego społeczeństwa. Edukacja demokratyczna to proces, który nie ma końca. Jest permanentnym działaniem zmierzające do uwrażliwienia obywateli na kwestie podstawowych wartości państwa prawa. Ostatnie działania PiS godzą w podstawowe wartości demokratyczne, jednocześnie spowodowały niebywałą aktywność obywateli, którzy na łamanie polskiej praworządności nie wyrażają zgody.

Komitet Obrony Demokracji powstał jako ruch społeczny w momencie kiedy nowa ekipa rządząca zaczęła nadużywać władzy, zagrażając podstawowym instytucjom i wartościom demokratycznym. Z czasem jednak okazało się, że w samym ruchu sposób rozumienia i koncepcja demokracji jest różna. Najwyższy czas, aby podjąć trudną debatę o współczesnej demokracji. Z jakimi problemami przyjdzie się mierzyć państwu demokratycznemu:

  • Ekonomiczna nierówność w dystrybucji dochodów. Ośmioletnie rządy platformy to niewątpliwy sukces rozwojowy Polski. Rozbudowa infrastruktury(autostrady, stadiony, modernizacja kolei, itd., itp.). Wzrost znaczenia Polski na arenie międzynarodowej. Uznania Polski jako kraju modelowego sukcesu transformacji w rejonie Europy Środkowowschodniej. Lidera regionu, który w oczach zachodnich sąsiadów stał się wiarygodnym partnerem, a dla krajów o podobnym doświadczeniu historycznym Polska jest wzorem do naśladowania. To są niewątpliwe sukcesy w skali makro. W skali mikro mamy nierówności dochodów ogromne rozwarstwienie ekonomiczne społeczeństwa. To w tym obszarze PiS zrobiło najwięcej, aby pozyskać wyborców. Uderzyło w czułą strunę ekonomiczną, proponując konkretne rozwiązanie. Deklarując 500 zł na każde dziecko, materialne, namacalne, konkretne obietnice. Trafiło w samo sedno zaspokojenia oczekiwań większości, co do podstawowego problemu. Rozwiązanie społeczne które sugestywnie przemówiło do wyobraźni części wyborców. Nierówności społeczne stanowią ogromne wyzwanie dla współczesnej demokracji, która w podstawowej zasadzie wyraża równość wszystkich obywateli. W praktyce jednak lepiej uposażeni mają zdecydowanie więcej możliwości zaspokojenia i realizowania swoich potrzeb. W tym obszarze również PiS pokazał jak z nierównością należy walczyć odbierając tym największym i najbogatszym. Podatek bankowy i od sklepów wielkopowierzchniowych, pokazuje PiS-owskie rozmienienie sprawiedliwości społecznej. Daje realny obraz silnej zdecydowanej władzy, która potrafi podejmować decyzje, które godzą w interesy najbogatszych, dokładając do tego element ekonomiczno-patriotyczny. Korporacje nie są polskie, są obcym kapitałem działającym na polskiej ziemi. Wyrównanie szans zaczyna się od opodatkowania najbogatszych. Pytanie czy nowej władzy wystarczy determinacji, żeby konsekwentnie dystrybuować publiczne pieniądze. Patrząc na deklaracje PiS przyznania rządowej dotacji dla prywatnej szkoły, wątpliwości nabiera się co do obiektywnego dystrybuowania publicznymi pieniędzmi. Wdzięczność za polityczne wsparcie, okazywana publicznymi pieniędzmi, to przykład największej hipokryzji w dystrybucji publicznych środków. Niezwykle istotne jest umiejętne połączenie standardów demokratycznych z troską o wszystkich obywateli. Dystrybucja dóbr jest jednym z elementów do przemyślenia w definiowaniu pojęcia demokracji. Tak aby w praktyce nikogo nie dyskryminować i eliminować, a równość nie była tylko teoretycznym frazesem.
  • Alienacja władzy była widoczna pod koniec władzy koalicji PO-PSL. Liczne afery podsłuchowe, korupcyjne, czy jawny nepotyzm w obsadzaniu publicznych stanowisk pokazują jak zdeprawowane były osoby sprawujące ważne funkcje w państwie. Władza odizolowała się od społeczeństwa, przestała rozumieć obywateli. Drogie lokale, wystawne kolacje, ośmiorniczki, takie zachowania bardziej przypominają oligarchiczne panowanie, niż demokratyczne rządy prawa. W systemie demokratycznym to bardzo niebezpieczne zjawisko, stanowiące zagrożenie dla praworządności. Już Arystoteles pisał o „sprawiedliwości politycznej”, która opiera się na rządach prawa. To nie człowiek, nawet polityk stoi ponad prawem, lecz wszyscy w jednakowym stopniu powinni być podporządkowani prawu, a człowiek – choćby zajmujący najwyższy urząd w państwie – staje się jedynie strażnikiem poszanowania prawa. „Sprawiedliwość polityczna” staje się najwcześniejszym wykładnikiem praworządności, nic nie tracąc na swej aktualności. Jeżeli politycy tracą wiarygodność, nie są w stanie porwać za sobą elektoratu. Zresztą nie jest winą PO, że wygrał PiS. Zwycięstwo to pokazuje słabość polskiej sceny politycznej, albo jej przełomowy moment radykalizacji. Radykalizacja ta odzwierciedla nastroje znacznej części społeczeństwa. Nie można o tym zapomnieć. Politycy w demokratycznych państwach nie biorą się z znikąd. Wybierani są przez ogół uprawnionych do tego celu obywateli. Jeżeli cześć z tej uprawnionej grupy zdecydowała się świadomie bądź mniej świadomie oddać glos na partie zwycięską ich wybór. Jeżeli ktoś głosował inaczej, należy to uszanować. Martwić należy się przy ilości osób, które nie zdecydowało się decydować. Dlaczego tak duża, polityczna bierność, czym podyktowana? Jak to można zmienić? To kluczowe pytania dla rozumienia demokracji. Jak w życie polityczne zaangażować bierne politycznie społeczeństwo.
  • Właściwe rozumienie demokracji należy zacząć od uwspólniania rozumienia podstawowych wartości takich jak: wolność, równość, praworządność, sprawiedliwość. Nie mogą to być hasła wykorzystywane w politycznej grze i w zależności od politycznej koniunktury interpretowane. To są podstawowe wartości państwa demokratycznego. W kontekście obywatelskości maja istotne znaczenie. Nie mogą być zawłaszczane do rozgrywek politycznych. KOD jako ruch obywatelski może przywrócić tym wartościom należne miejsce i właściwe rozumienie w Państwie. Nie jest to zadanie łatwe i szybkie do osiągniecia. Jednak nikt nie zakłada, że cele osiągnie się natychmiast.

Nie można mówić o demokracji nie szanując pluralizmu i różnorodności. Poprzez wykluczenia szkodzi się demokracji. Niestety nie da się prowadzić poważnej debaty o demokracji wykluczając kogokolwiek. Budując demokratyczne społeczeństwo należy pamiętać i uwzględniać prawa mniejszości. Tylko z poszanowania praw mniejszość wypływa legitymizacja władzy większości. Nie ma innej drogi do budowy demokracji, większość ma legitymizacje władzy jeżeli szanuje prawa mniejszości. Jakakolwiek może brzmieć to utopijnie inna droga nie jest możliwa. Inna droga prowadzi nas w kierunku w który m zmierza obecna władza, do jednorodnego postrzegania społeczeństwa, z jedyną słuszną wizją monolitycznego narodu. Jeżeli nie zrozumiemy, że pluralizm poglądów jest fundamentem demokracji, będziemy mieć do czynienia z fasada demokracji.

Wiem, że powyższa lista jest tylko pewnym sygnałem do szerszej debaty o demokracji, debaty która w Polsce już się rozpoczęła bardzo intensywnie. Nie mniej jednak nie ogranicza się tylko do Polski, są to tematy na tyle uniwersalne, że dotyczą każdego państwa demokratycznego. Warto też spojrzeć z szerszej, może europejskiej perspektywy na problemy demokracji.

Miejsce Polski w Europie, uzależnione będzie od tego jak szeroko będą rozumiane podstawowe wartości demokratyczne. Nie ograniczone tylko do partyjnego interesu. Dlatego walka toczy się nie tyle w obronie demokracji, ale o możliwość przemyślenia jej na nowo. Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule, tylko szeroko rozumiane pojęcie demokracji, z poszanowaniem praw obywatelskich, praw mniejszości ma sens, angażując tysiące osób w działania na rzecz podstawowych wartości, KOD już zaczyna to robić. Tej aktywności nie można zmarnować, ale należy nadać jej konkretny wymiar, tak aby uczestnicy mieli pełną świadomość tego o co walczą. Demokracja to pluralizm, wolność tolerancja i to jest w niej piękne !!!

 

barwy „dobra zmiana” Obca Zmiana

Dlaczego nie lubię „dobrej zmiany”? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, a powodów znaleźć można wiele. Nie wiem czy jestem w stanie nadać im jakieś kategorie ważności. „Dobra zmiana” rozpoczęła się od przewartościowania podstawowych pojęć, definiujących demokracje. Wprowadza nowy sposób rozumienia świata. Oparty na negacji zastanego porządku. Zmiana jest dobra, jeżeli konstruktywnie krytykuje zastaną rzeczywistość. Niestety nie dotyczy to „dobrej zmiany”. Ta burzy wszystko co do tej pory stanowiło społeczny i polityczny porządek. Zastany ustrój w strategii „dobrej zmiany” nie jest na tyle efektywny, aby mógł spełnić wszystkie obietnice „dobrej zmiany”. Pamiętajmy są już gotowe projekty wystarczy tylko je uchwalić. „Dobra zmiana” do niedawana miała twarz Beaty Szydło. Tak było w kampanii parlamentarnej. W praktyce „dobra zmiana” ma karykaturalną maskę despotycznego demona, którego celem jest wprowadzenie zmiany w myśl wizji Wielkiego Stratega. Do realizacji tej wizji z ochotą przystąpili nie tylko politycy z partii rządzącej, również Prezydent Polski. Z niebywale służalczą sprawnością realizuje postulaty „dobrej zmiany”. Zaczęły się one od działań niezgodnych z Konstytucją, której prezydent do tej pory był strażnikiem. Jednak taka postawa w obliczu „dobrej zmiany” to przeżytek. Prezydent przestał być strażnikiem Konstytucji zaczął być politycznym działaczem, który utorować ma drogę „nowej zmianie”.

Jest instytucja, która przeszkadza „dobrej zmiany”. Przeszkodą jest to, że instytucja ta stoi na straży filarów demokratycznego państwa prawa, jakimi są praworządność, trójpodział władzy, wyrażone w konstytucji jako najważniejszej ustawy w państwie. Tą instytucja okazał się filar demokratycznego systemu politycznego – Trybunał Konstytucyjny. Niestety gorączkowe działania popleczników „dobrej zmiany” wprowadzając ustawami polityczno–prawny zamęt próbują osłabić pozycje Trybunału Konstytucyjnego.

Dość ciekawa logika wyłania się z rozumowania Wielkiego Stratega. Ocenia instytucje, która stoi na straży przestrzegania konstytucji jako polityczne narzędzie poprzedniej ekipy rządzącej. Zapomina w swojej ocenie o zasadzie rozdzielności władzy. Chociaż pewnie nie było to zapomnienie, ani przejęzyczenie, tylko świadomy wyraz własnej koncepcji politycznej, opartej na monopolu władzy skoncentrowanej w jednej instytucji – Wielkiego Stratega. Od samego początku z uporem maniaka wmawiano, że trzeba naprawić funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego, że źle funkcjonuje, bo nie służy „dobrej zmianie”. Infantylne tłumaczenie, że poprzednicy polityczni pierwsi naruszyli konstytucje (co zresztą potwierdził Trybunał Konstytucyjny), legitymizuje w oczach wykonawców i zwolenników „dobrej zmiany” łamanie prawa i nieliczenia się z demokratycznymi standardami. Jak dzieci w piaskownicy – on pierwszy mnie uderzył więc ja mu oddałem. Dziecku takie zachowanie można wybaczyć, uczy się i poznaje zasady współżycia społecznego. Od doświadczonych, wieloletnich polityków oczekujemy dojrzałości społecznej i szacunku dla demokratycznych zasad. Państwo to nie piaskownica, a sprawowanie najwyższych urzędów państwowych i funkcji rządowych to nie zabawa, to wielka odpowiedzialność !!!

„Dobra zmiana” miała się odbyć w państwie demokratycznym. Po wyborach okazuje się, że „dobra zmiana” zaczyna się od zamachu na instytucje demokratyczne. Mowa nie tylko o zamachu na niezawisłość Trybunału Konstytucyjnego, chociaż to posunięcie jest symbolem „dobrej zmiany”.

Zmieniają się zasady pracy sejmu, nocne obrady, nieliczenie się z opozycją parlamentarną i pozaparlamentarną. Ekspresowy tryb prac nad uchwałami, bez konsultacji czy prawnych analiz. Podejmowanie decyzji wbrew eksperckim analizom. Tak jak by politycy z obozu rządzącego nagle zdobyli monopol na wiedze i prawdę. To próba zburzenia dotychczasowych standardów państwa prawa. Na jego gruzach zbudować chcą zwolennicy „dobrej zmiany” monstrualny, jednowymiarowy klon państwa z jedyną słuszną wizją Wielkiego Stratega.

Eksperci niejednokrotnie wypowiadali się negatywnie o zmianach, które wprowadza PiS do funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Środowiska prawnicze, organizacje pozarządowe jednogłośnie protestowały przeciw tym zmianom. Niestety zostały przyjęte przez Sejm i Senat, podpisane przez prezydenta – strażnika interesów partyjnych nie Konstytucji. Swoją decyzją Andrzej Duda dobitnie pokazał swoją polityczną uległość i niesamodzielność. Prezydent ślubuje, stać na straży Konstytucji, sam Konstytucje łamie. W jakim kraju żyjemy? Co jest obowiązującą normą?

Najwyższy polityk w kraju decyduje się na działania sprzeczne z Konstytucją, bo takie jest oczekiwanie jego politycznego patrona. Zasady prawa i przyzwoitości zastąpione zostają polityczną uległością i cynicznym wykorzystaniem stanowiska do politycznych interesów. Prezydent ma funkcje reprezentacyjną, został wybrany w demokratycznych wyborach. Służyć powinien obywatelom. Andrzej Duda po wyborach nawet nie stworzył takiego wrażenia. Zachowuje się tak, jakby prezydentura była dla niego polityczną nominacja i teraz robi wszystko, aby za tą nominacje się odwdzięczyć. Jednak nie społeczeństwu, a Wielkiemu Strategowi. Demokracja jako rządy większości z poszanowaniem praw mniejszości, w nowym sejmie sprawdza się tylko do pierwszej część definicji. Większość parlamentarna przestała się liczyć z opozycją, liczy się tylko ze swoim interesem, który jest stawiany ponad wszystko.

W demokracji liczy się prawo, będące gwarantem wolności obywatelskich. Zasady prawa są fundamentem demokracji, na którym buduje się harmonie społeczną. Jak każdy wytwór społeczny również prawo można zmienić, jednak temu służą wypracowane na przestrzeni wieków demokratyczne zasady. Z sejmowej mównicy padają stwierdzenia, że od prawa ważniejsza jest wola narodu. Tylko kto tą wole narodu zrozumie, odczyta i jak ja zinterpretuje?

„Dobra zmiana” w wymiarze społecznym miała zapewnić ekonomiczne zabezpieczenie dla rodzin wielodzietnych. Jak na razie mamy polaryzacje społeczeństwa. Sortownie ludzie, tych którzy wychodzą na ulice demonstrując swoje przywiązanie do demokratycznych wartości, instytucji porównywani są przez Wielkiego Stratega do współpracowników gestapo. Jednowymiarowe oceny nigdy nie były cechą charakterystyczną dla demokracji. Pluralizm jest cechą nadrzędna demokracji. Niestety w wizji państwa kreowana przez Wielkiego Stratega liczy się tylko lojalność partyjna, nie merytoryczne przygotowanie, fachowość. Oddanie programowi partii jest wyznacznikiem fachowości i jedyną słuszną ścieżką myślową.

„Dobra zmiana” jest obcą zmianą w stosunku do demokratycznych zasad. Jeżeli politycy rządzący nie chcą funkcjonować w ramach standardów demokratycznych, życzę sobie, aby „dobra zmiana” była krótką zmianą i zmieniła się na lepszą !!!

barwy Polityczny Podstęp

„Rozpatrywany jako całość podstęp jest też oszukaństwem, chociaż różni się od niego tym, że nie jest bezpośrednio wiarołomny. Człowiek podstępny pozwala temu, kogo chce oszukać, samemu popełnić błędy rozumowe, które zsumowane w jeden wynik naraz zmieniają mu w oczach istotę danej sprawy. Możemy wówczas powiedzieć, że jak dowcip jest żonglerką idei i wyobrażeń tak podstęp jest żonglerką działań”. Klasyczny opis podstępu z dzieła „ O wojnie” pruskiego filozofa Carla von Clausewitza idealnie oddaje działania które odbywają się ostatnio na polskiej scenie politycznej.

Politycy PiSu już w trakcie kampanii potrafili umiejętnie przekonać do siebie większość, która oddała na nich głos. Dobra zmiana, nowa miękka twarz PiSu, która na ustach miała socjalne obietnice 500zł na dziecko – kusiło. Ustawy poprawiające życie Polaków już gotowe, już przygotowane czekają na uchwalenie – dajcie nam władze, a wszystko zmienimy na lepsze. Takie stwierdzenia padały niemal w każdej dyskusji czy debacie z udziałem polityków PiSu. PiSowcy umiejętnie grali obietnicami.

Większość zdecydowała, oddając głos na ten typ obietnic – udało się, podstęp okazał się skuteczny. Wcześniej ta sama „żonglerka działań” wykorzystana była w zwycięskiej kampanii Prezydenta Dudy. Obietnice składane każdemu wedle jego oczekiwań przełożyło się na sukces. Sukces osiągnięty podstępem. Nie ważne, czy górnik, frankowicz, rodzice dzieci szkolnych, przyszli emeryci, każdy w obietnicach dostawał to czego oczekiwał.

Wielki Strateg rozegrał to po mistrzowsku. Obiecał to co w danej chwil społeczeństwo oczekiwało. Takim postepowaniem, będąc niby w ukryciu, pozostając szarą eminencja ostatnich wyborów osiągnął to co osiągnąć zamierzał, czyli pełnie władzy. Osiągnięty cel pozwala ignorować składane obietnice. Demokratyczne zasady, które zapewniły sukces są nieistotne i cynicznie można się z nimi nie liczyć. To logika zwycięzców.

Po wyborach maska opadała. Odsłaniając niestety demoniczną, opętaną politycznym cynizmem twarz Wielkiego Stratega, miałkość i służalczość osób z jego otoczenia. Brak poszanowania zasad demokracji to niebezpieczny sygnał w jakim kierunku zmierzać będzie Pisowska polityka. Próba podważenia zasad funkcjonowania demokracji nie może być akceptowana!!! Nie można dopuścić, aby Wielki Strateg zawłaszczył sobie rzeczpospolitą na realizacje swojej politycznej ambicji, negując jednocześnie demokratyczne zdobycze ostatnich 25 lat.

Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Zawiedzone nadzieje wyborców liczących na „lepszą zmianę” powinny przerodzić się w demokratyczny ruch zmierzający do to przywrócenia w Polsce poszanowania demokratycznych zasad. Musimy głośno mówić o ich ważności. Nie jako abstrakcyjnych tematach dyskusji prowadzonych przez inteligentów, ale jako fundamentach funkcjonowania państwa bliskich wszystkim obywatelom. Demokratyczne zasady funkcjonowania Państwa Prawa to gwarancje obywatelskie dla każdego. Jednak wymagają obywatelskiej aktywności, tak aby demokratyczne wartości nie były sierotami, o które nikt się nie upomina kiedy są gwałcone.

Ostatnie wydarzenia i reakcja na nie pokazują, że demokratyczne zasady większość społeczeństwa obchodzą tyle, co demokratyczne wybory. Czyli gdzieś może połowa społeczeństwa jest zainteresowana tym co się dzieje wokół np. Konstytucji, z czego połowa połowy jest zaniepokojona i oburzona reakcją władzy. Wyraża w tej sprawie swój protest.

Druga połowa połowy, jest zadowolona z takiej formy działania, traktując ją jako naturalne, polityczne rozliczenie się z poprzednim „układem”. Działania obecnych władz traktowane jest jako otwarcie zapowiadanej „nowej zmiany”. Taki twardogłowy elektorat jest tak samo niebezpieczny dla demokracji jak przedstawiciele, których swoimi głosami wprowadzili do budynku przy Wiejskiej.

Niestety w naszej demokracji większość jest bierna i obojętna. Zadaniem na dziś jest zmiana tej postawy tak, aby w obronę demokratycznych zasad funkcjonowania państwa zaangażować faktycznie większość. Dla kogo jest to zadanie? Kto temu zadaniu podoła?

Moja odpowiedź niestety nie partie polityczne. Polityczne elity pokazują niezalenie od poglądów, że państwo z demokratycznymi zasadami wykorzystywane jest w mniejszym bądź większym celu do koniunkturalnych działań politycznych. Z tej przyczyny partie polityczne do tego zadania się nie nadają. Straciły wiarygodność co do reprezentowania wartości demokratycznych. W swoich działaniach w mniejszym bądź większym stopniu odwołując się do działań podstępem.

Demokracja w swojej podstawowej definicji to władza ludu. Role propagatorów, edukatorów i obrońców demokratycznych wartości przejąć musza oddolne ruchy społeczne. To one legitymizują się zaufaniem ze względu na pozbawianą partyjnego interesu działalność. Liczy się idea wokół, której się organizują. Działanie w imię i obronę podstawowych wartości nabierze wyrazistego charakteru jeżeli poparta będzie prawdziwą wiarą w bronione ideały. Osoby o takich cechach możemy znaleźć w lokalnych środowiskach. Dlatego ruch formowany oddolnie ma szanse na odniesienie sukcesu. Dobrym przykładem jest Komitet Obrony Demokracji. Jeżeli starczy determinacji, a nic nie wskazuje na to aby było inaczej, KOD jest w stanie przywrócić wiarę w demokratyczne zasady funkcjonowania państwa prawa. Recepta na sukces KOD jest nasza aktywna postawa w jego funkcjonowaniu!!!

barwy Rzeczywistości

Po zaprzysiężenie rządu Beaty Szydło bardzo szybko poznaliśmy prawdziwe oblicze partii rządzącej. Opadła maska wyborczych obietnic i troska o człowieka. Pojawiła się twarz politycznego potwora. Od razu zostały zaatakowane fundamenty demokratycznego państwa. Trójpodział władzy, kwintesencja państwa prawa została w brutalny zaatakowana. Istotą działania PiSu jest polityczna dominacja, zgromadzenie w rękach Prezesa całej dostępnej władzy. Władze wykonawczą i ustawodawczą udało się pisowi zdobyć w demokratycznych wyborach. To obywatela zdecydowali o wyborze prezydenta i o podziale mandatu w sejmie. Wyniki wyborów dały możliwość powołania samodzielnego rządu. Demokratycznych wyborów nie można podważać. Można analizować co doprowadziło do takich wyborów. Co skłoniło społeczeństwo do wyboru PiSu? Kompromitacja PO, czy raczej 500 zł na dziecko? Obietnice socjalne, które w kampanii były na pierwszych miejscach, w momencie dojścia do władzy zeszły na dalszy plan. Ustępując miejsca politycznym ambicjom i próbie szybkiego ich zrealizowania.

Sposób sprawowania władzy, to jakie priorytety przyjęła partia dobitnie pokazują rozjazd pomiędzy obietnicami wyborczymi a realną polityką. W przypadku całego obozu Pis takich „niespodzianek” było sporo. Prezydenckie ułaskawienie ministra, nie przyjęcie ślubowania od wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego, laudacje wygłoszone na cześć Prezesa i Ojca Dyrektora. To pokazuje jak ograniczonym politycznie jest Prezydent. Głowa Narodu dała się poznać jako posłuszny wykonawca woli Prezesa.

W rządzie również nie brakuje „niespodzianek”. Ministerialne nominacje wskazują, że wyborcze obietnice o „dobrej zmianie” to marzonka. Do władzy zostały dopuszczone najbardziej wrogie wolności pisowskie jednostki, Macierewicz, Ziobro, Kamiński. Ich chore wizje, karmione Prezesowskim pobłażaniem są niebezpieczne dla Polski. Polski wolnej, tolerancyjnej, szanującej pluralizm, czyli takiej jaką udało się wywalczyć naszym poprzednikom.

Beata Szydło, Premier zapomina, że Polska jest częścią wspólnoty europejskiej i demonstracyjnie prowadzi konferencje na tle najpiękniejszych kolorów jakie zna biało czerwonych. Można się spierać jakie kolory są najpiękniejsze. Jednak flaga to symbol i symbolicznie też należy go odczytywać. Flaga europejska jest symbolem wartości, które są fundamentem europejskiej rodziny. Wolność solidarność, równość, poszanowanie prawa i swobód demokratycznych, wartości które przez wieki kształtowały się w europejskim światopoglądzie. W Polsce dziś są ignorowane dla doraźnych celów politycznych. Celem PiS jest pełna dominacja w przestrzeni publicznej. Władze ustawodawcza i wykonawcza udało się z dobyć w demokratycznych wyborze, sadowniczą próbuje się zawłaszczyć łamiąc reguły demokratycznego państwa prawa. Nie można pozwolić, aby doraźny interes partii i wizja jej Wielkiego Stratega zaprzepaściły to, na co pracowały pokolenia. Nie możemy odwracać się od europejskich wartości tylko dlatego, że na czele państwa polskiego stanął człowiek, który formalnie nie bierze odpowiedzialności za decyzje, tylko wysługuje się drugorzędnymi politykami. Realizując w ten sposób swoją wizje państwa opartą o autorytarne rządy, gdzie obowiązuje jeden sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości wskazywany przez Wielkiego Stratega.

Polityka, która uprawia PiS polega na zawłaszczaniu obszarów wolności i podporzadkowaniu ich wizji Prezesa. Patriotyzm został zawłaszczony przez prawą stronę sceny politycznej i tylko myślący tak jak oni są patriotami. W ich dyskursie nie ma miejsca na różnorodność, pluralizm poglądów. Liczy się tylko jedna wizja państwa, jego historii i przyszłości. Wizja, która w zamyśle Wielkiego Stratega zależy od niego samego, a nie od społeczeństwa. Nie pozwólmy na to !!!

barwy Wielki Strateg

Co jest gorsze ?

 

Zamach na Trybunał Konstytucyjny

Ułaskawienie, niewinnego Mariusza Kamińskiego.

Przejecie Kontroli nad służbami Specjalnymi.

Próba cenzury przedstawienia we Wrocławiu.

Zawieszenie dziennikarki po rozmowie z wicepremierem i ministrem kultury.

 

Odpowiedz jest prosta. Nie można kategoryzować podstawowych zasad państwa prawa w dodatku kiedy są one łamane. Nie może być na to zgody i przyzwolenia. Zamachu Stanu dokonują najwyżsi przedstawiciele władz. Jak inaczej nazywać działania, których dopuszczają się demokratycznie wybrane władze?

W momencie kiedy nie liczą się podstawowe wartości demokratyczne, a zmiany dokonywane są z łamaniem standardów demokratycznego państwa prawa nie można zostać obojętnym. Prezydent nie może podważać wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy zostali wybrani przez demokratyczny Sejm. W gestii Prezydenta i jego obowiązku jest przyjęcie ślubowania od wybranych sędziów. Każde inne działanie jest działaniem na szkodę państwa i prawa. Niestety prezydent wybrał tą drugą drogę. Chociaż zastanawiające jest na ile samodzielna była to decyzja? Biorąc pod uwagę laudacje wygłoszoną na cześć Wielkiego Stratega w trakcie zaprzysiężenia rządu odpowiedź jest jednoznaczna. Prezydent jest marionetką wykonująca polecenia Prezesa.

W sytuacji kiedy prezydent RP łamie zasady niezawisłości sadu, trójpodziału władzy, będących esencją demokracji, nie można zostać obojętnym. Prezydent może ułaskawić osobę skazaną. W sytuacji której robi to wobec osoby nieskazanej prawomocnym wyrokiem mamy rzeczywistość, w której Prezydent wyręcza sad – uznając swojego kolegę winnym i jednocześnie stosuje wobec niego prawo łaski. Prezydent absolutnie nie ma prawa stwierdzać o czyjeś winie, bądź niewinności. Jest to kompetencja zarezerwowana dla władzy sądowniczej. Prezydent nie może również zakończyć postepowania sadowego, a w sprawie Marusza Kamińskiego taka sytuacja zaistniała. Miejmy nadzieje, że środowisko sądowe zareaguje z odpowiednią stanowczością. Już pojawiają się głosy sędziów, profesorów prawa że taka sytuacja absolutnie nie może mieć miejsca w państwie prawa. Dalego wykracza poza demokratyczne standardy i musi być zakończona.

Tylko Prawoisprawiedliowmyslność zapewnia bezpieczeństwo. Z przerażeniem można stwierdzić, że opisane przez Orwella sposoby kontroli i ubezwłasnowolnienia społeczeństwa Wielki Strateg z niebywałą konsekwencją i skutecznością wprowadza w Polsce. Ma ku temu niezwykle sparzające okoliczności. Swojego Prezydenta, Swoją Premier, a w jej rządzie Swoich Ministrów, Swoją Większość Parlamentarną. Może budować Swoją wizje Państwa. Chociaż pierwsze posunięcia dają ponury obraz tej wizji. Państwo gdzie cenzura jest na porządku dziennym, instytucje państwowe podporządkowane są tylko interesom Partyjnym, tak samo jak najwyżsi przedstawiciele demokratycznie wybrani przez społeczeństwo, są na usługach Wielkiego Stratega a nie społeczeństwa. Standardy państwa prawa przestają obowiązywać, są bezkarnie łamane. Zasady demokratyczne, które są przeszkodami w realizacji Wizji są bezpardonowo ignorowane.

Nie można tego tolerować. W sytuacji kiedy zawłaszczane jest państwo na potrzeby realizacji wizji jednego człowieka – wielkiego Stratega, kiedy łamane są podstawowy demokracji, ignorowane jest prawo, jedyna silą, która jest w stanie przeciwstawić się jednostronnej dominacji Wielkiego Stratega jest SPOŁECZEŃSTWO !!!

Barwy państwa Prawa i Sprawiedliwości

Chęć unieważnienia wyborów pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Projekt ustawy wpływa do sejmu nocą. W projekcie znajdują się zmiany, które powodują, że obecnie wybrani sędziowie, którzy nie zostali zaprzysiężeni mają być wybrani ponownie. Prezes Trybunału Konstytucyjnego traci swoje stanowisko w dniu wejścia ustawy w życie, Wiceprezes ma 45 dni od daty wejścia ustawy w życie na pożegnanie się z urzędem. Sejmowe Biuro Analiz uznało projekt ustawy jako niekolidujący z prawem Unii Europejskiej, co daje zielone światło na jego glosowanie w sejmie. Biorąc pod uwagę sejmową arytmetykę nowa władza przegłosuje swój projekt. W ostateczności projekt nie trafia pod głosowanie, chociaż to pewnie tylko kwestia czasu.

Projekt zgodny z prawem unijnym, ale pozostającym w ostrym konflikcie z przyzwoitością, z fundamentami państwa prawa. Demontaż Trybunału Konstytucyjnego jest ewidentnym zamachem na władze sadowniczą, która w demokracji i klasycznym podziale władzy jest niezawisła. Burząc fundamenty państwa prawa PiS będzie wprowadzał swoje standardy. Skoro nie są to standardy demokratycznego państwa prawa, pytanie brzmi jakie to standardy?

To nie kto inny jak politycy Prawa i Sprawiedliwości jeszcze w trakcie trwania kampanii twierdzili, że sędziowie nominowani do Trybunału Konstytucyjnego są na politycznych usługach oponentów PIS–u. Z taką logiką, potwierdzającą wizje upolitycznienia wszystkich instytucji państwowych PiS budować będzie swoje panowanie. PiS posiada pełnie władzy, co w połączeniu z ich wizją upolitycznionego państwa jest bardzo niebezpiecznym związkiem. Obecna większość parlamentarna już w trakcie kampanii zapowiadała, że maja gotowe projekty ustaw, które zmienią polską rzeczywistość. Nikt chyba jednak nie spodziewał się, że w takim tempie będą starać się wprowadzić tak znaczące i niedobre dla Polski zmiany. Dla PiS-u nie do zaakceptowania jest sytuacji demokratycznego państwa, w którym nie wszystko poddane jest ich politycznej kontroli i, że są instytucje które ze swojej demokratycznej natury, politycznej kontroli nie mogą być poddane. Widać, że dla PiS-u większość parlamentarna, uległy prezydent to początek budowania swojej wizji państwa. Jeżeli ktoś budowę zaczyna od próby zrujnowania jednego z fundamentów, demokratycznego państwa prawa, to finał tego przedsięwzięcia nie napawa optymizmem!!!